POLSKI PORTAL EDUKACYJNY

jezykowe_120_175.swf

 

Polecamy nasz kanal na YouTubie

 

nowosci epic.swf

Studia w Holandii – Wywiad ze studentkami Uniwersytetu w Maastricht


Wywiad z dwiema polskimi studentkami, Magdaleną Cichoń i Dominiką Partygą, które zdecydowały się wyjechać na studia do Holandii. Magda studiuje na drugim roku europeistyki, a Dominika jest na pierwszym roku University College Maastricht.

Dziewczyny opowiadają o swoich pierwszych wrażeniach i doświadczeniach związanych ze studiowaniem oraz życiem w Holandii.


Dlaczego zdecydowałyście się wyjechać na studia do Holandii?

Magda Cichoń: W moimi przypadku była to zupełnie spontaniczna decyzja. Planowałam wyjazd na studia za granicę, ale nie miałam konkretnych planów co do miejsca. Nie ukrywam, że byłam bardziej zainteresowana krajami Beneluksu. Pamiętam, w październiku, przed maturą, poszłam na targi edukacyjne i tam spotkałam ludzi reprezentujących Uniwersytet w Maastricht. Oferta była na tyle ciekawa, że w przeciągu kilku dni postanowiłam tu przyjechać i wcale tego dziś nie żałuję.

Dominika Partyga: Holandia jest jednym z niewielu miejsc, gdzie można studiować kierunek, o którym marzyłam – Liberal Arts and Sciences. Są to studia licencjackie przypominające polskie międzywydziałowe studia interdyscyplinarne. Ze względu na moje nietypowe zainteresowania akademickie (łączę literaturę i socjologię organizacji z przedsiębiorczością społeczną) zdecydowałam się na University College Maastricht: kierunek oferujący właśnie Liberal Arts and Sciences. Innym powodem, dla którego wybrałam studia w Holandii, była możliwość samodzielnego utrzymania się dzięki grantom oferowanym przez rząd holenderski dla pracujących studentów, pochodzących z krajów Unii Europejskiej. Przekonała mnie także lokalizacja – Maastricht jest w samym sercu Europy – oraz międzynarodowy charakter uniwersytetu.



Jak wspominacie swoje pierwsze dni pobytu w Holandii?

M.C. Pamiętam całą wyprawę do Maastricht. Już dwa tygodnie przed wyjazdem piętrzące się pudła w przedpokoju nie dawały swobodnie poruszać się w domu. Razem z rodzicami jechaliśmy samochodem i rzeczy mieliśmy tak dużo, że na jednym z ostatnich zakrętów piramida spadła na mojego brata i biedny musiał dotrwać do końca podróży z odkurzaczem na kolanach. Jednak pierwsze dni w Maastricht będę zawsze miło wspominać. Trzeba było nauczyć się jeździć na rowerze w holenderskim stylu, czyli uważać na innych rowerzystów, bo wszyscy są przewidywalnie nieprzewidywalni. Ogromnym, pozytywnym zaskoczeniem byli ludzie, od samego początku mili, sympatyczni, pomocni i uśmiechnięci. Wydaje mi się, że to jest właśnie najważniejsze, kiedy jest się w obcym kraju i trzeba iść do urzędu czy banku i zacząć załatwiać pierwsze formalności po przyjeździe.

D.P. Przyleciałam do Holandii tuż po powrocie z Chin, gdzie spędziłam wakacje, nauczając dzieci angielskiego jako wolontariusz. W Polsce miałam tylko jeden dzień na przepakowanie się, pożegnanie z rodziną i przyjaciółmi oraz podejście (niestety nieudane) do egzaminu praktycznego na prawo jazdy. Po tym wszystkim pierwsze dni w Holandii to był prawdziwy odpoczynek. W Maastricht byłam już wcześniej, więc sam urok miasta mnie nie zaskoczył, za to nie spodziewałam się tak międzynarodowej, otwartej atmosfery. Pierwsze dni spędziłam z grupą studentów z mojego fakultetu, zwiedzając budynki uniwersytetu, poznając stopniowo holenderskie zwyczaje i odkrywając studenckie życie nocne. Było bardzo intensywnie i miło, ale też niestety – co się często zdarza w Holandii – deszczowo.



Czy ciężko jest się odnaleźć w nowym, międzynarodowym środowisku?

M.C.: Wydaje mi się, że po to wyjeżdża się za granicę, żeby doświadczyć międzynarodowości  i międzykulturowości. To jest coś, czego nie da się opisać słowami. Po prostu trzeba przyjechać i pobyć wśród tych ludzi. Jeśli chodzi o rozmowę z innym człowiekiem, to najwięcej nauczyłam się tutaj, gdzie tak naprawdę można poczuć i dotknąć innych kultur czy mentalności. Ostatnio poszłam na kolację do mojej koleżanki z Indii i skończyłyśmy rozmawiać o trzeciej trzydzieści nad ranem. Dowiedziałam się wszystkiego, łącznie z tym, że Neelam zaprezentowała mi, jak nosić strój indyjski. Myślę, że takie doświadczenia trzeba kolekcjonować, jak znaczki.

D.P. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że – paradoksalnie – bardzo często łatwiej jest się odnaleźć w międzynarodowym środowisku niż w polskiej szkole. Przyjeżdżając na studia za granicą, wszyscy są w tej samej sytuacji: nikt się nie zna i nie wie, czego powinien się spodziewać. Dzięki temu zyskuje się właściwe podejście – jest się otwartym na świat i nowych ludzi, nastawionym na szukanie wyzwań i odkrywanie nowych ścieżek. Moim zdaniem jest to już połowa sukcesu; tak naprawdę ciężkie jest jedynie uświadomienie sobie, że to, czy się odnajdziemy, zależy wyłącznie od nas. Jeśli będziemy się starać nawiązywać kontakty i intensywnie poznawać nową rzeczywistość, odnalezienie się – jeśli nie nastąpi szybko – jest jedynie kwestią czasu.

 


Kuchnia holenderska nie jest popularna w Europie. Jakie jest Wasze ulubione jedzenie w Holandii?

M.C. Kocham holenderskie sery. Zawsze w lodówce mam kilka rodzajów, żebym miała co przegryźć w trakcie nauki. Za każdym razem, kiedy jadę do Polski, przywożę moim rodzicom goudę z ziołami, pieprzem czy papryką. Co tydzień chodzę na targ, gdzie kupuję wafle holenderskie. Bez nich też trudno się obejść. Jedyna rzecz, której nie lubię, a Holendrzy wprost się tym zajadają, to sos orzechowy do mięs i warzyw. Natomiast myślę, że w każdej kuchni można znaleźć rzeczy, które się uwielbia, i takie, za jakimi się nie przepada.


Jak wygląda życie studenckie w Holandii?

D.P. Jeśli miałabym je podsumować w jednym zdaniu, to powiedziałabym, że jest bujne i intensywne. Opiera się głównie na integracji z międzynarodową społecznością studencką: od kulturalnych nocy filmowych i koncertów, po wspólne zajęcia jogi, zaangażowanie w organizacjach, no i oczywiście imprezy! Uniwersytet oferuje bardzo wiele zajęć dodatkowych (w tym sportowych), każdy wydział ma własne stowarzyszenie, które organizuje przeróżne wydarzenia, natomiast w miastach odbywają się festiwale kulturalne czy maratony. Dzięki otwartości Holendrów i międzynarodowemu charakterowi uniwersytetów każdy znajdzie coś dla siebie.


Jaki jest średni koszt życia w Holandii i czy studenci mogą podejmować pracę zarobkową?
D.P. Średni koszt życia w Holandii wynosi około 600 – 800 euro. Holandia należy do jednych z najdroższych krajów pod względem kosztów utrzymania, lecz studenci mogą podejmować pracę zarobkową, a nawet dostają granty od rządu w wysokości około 250 – 300 euro miesięcznie. Jedynym warunkiem, żeby dostawać granty, jest kontrakt z pracodawcą podpisany na minimum 32 godziny miesięcznie. Jako że stawki zarobkowe są w Holandii dużo wyższe niż w Polsce – minimum to około 6 euro za godzinę – granty pozwalają na samodzielne utrzymanie się. Korzystając z tego rozwiązania, zdecydowana większość polskich studentów w Holandii pracuje.


Czy uniwersytet pomaga w znalezieniu praktyk studenckich?

M.C. Jak najbardziej. Przy uniwersytecie działa biuro karier, które posiada całą listę dostępnych praktyk na całym świecie. Każdy może iść i otrzymać informacje na temat każdej praktyki. Dodatkowo można umówić się na konsultacje w celu poprawienia swojego CV czy listu motywacyjnego. Ja często korzystam z różnego rodzaju szkoleń czy właśnie konsultacji. Na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest to bardzo pomocne, ponieważ można porozmawiać ze specjalistami od PR czy HR i dowiedzieć się wiele na temat możliwości kariery. Dodatkowo większość szkoleń i spotkań jest za darmo, a naprawdę można się wiele nauczyć. Jest też wiele kierunków na uniwersytecie, które w swoich programach obowiązkowo wymagają od studentów odbycia praktyk. Można powiedzieć, że jest to standard na naszym uniwersytecie.


Czy znając tylko angielski, można studiować na uniwersytecie w Maastricht?

M.C. Jak najbardziej. Większość programów jest po angielsku. Można powiedzieć, że na uniwersytecie szybciej można porozumieć się po angielsku niż w każdym innym języku. Chociaż wiadomo, że żyjąc w Holandii i chcąc pracować, warto nauczyć się holenderskiego, co robi wielu studentów.


Czy macie jakieś plany dotyczące Waszej przyszłości? Czy planujecie zostać za granicą, czy może wrócić do Polski?

M.C. Na razie staram się nie planować nic konkretnego, ponieważ studia w Holandii dają mi tyle możliwości, że moje pomysły zmieniają się z dnia na dzień. Za kilka miesięcy wyjeżdżam na wymianę do Danii i to są moje najbliższe plany. Myślę, że po dostaniu dyplomu licencjata poświęcę rok na robienie praktyk i potem będę mogła świadomie podjąć decyzję, gdzie i dokładnie jakiego magistra chcę robić. To, co różni się od studiów w Polsce, to przede wszystkim nacisk na praktyczne doświadczenie. Nie liczy się, ile dyplomów wypisze się w CV, ale co można zaprezentować swoimi umiejętnościami. Dlatego też nie uważam, że muszę od razu dorobić się wielkiej kariery akademickiej. Na to jeszcze spokojnie znajdę czas. Do Polski planuję kiedyś wrócić, ale na pewno nie zaraz po studiach, ponieważ większe możliwości rozwoju są tutaj, za granicą. Również ze względu na mój kierunek, będę starać się o pracę w Brukseli czy Strasburgu, ponieważ z takim celem wyjechałam na studia za granicę i jak na razie nic się nie zmieniło.

D.P Chciałabym wrócić do Polski w dalszej przyszłości, lecz moje plany wiążą się z podróżowaniem: za pół roku wyjeżdżam na wymianę do Kalifornii i właśnie w Stanach  planuję zrobić studia magisterskie w dziedzinie socjologii organizacji lub przedsiębiorczości społecznej. Zanim zacznę studia magisterskie, planuję jednak roczną lub dwuletnią przerwę w nauce; chciałabym pojechać na wolontariat oraz do pracy do Azji, ponieważ uczę się od jakiegoś czasu chińskiego i interesują mnie cywilizacje Wschodu. Jak już poznam różne regiony kulturowe, zdobędę praktyczne doświadczenie oraz skończę moją ścieżkę akademicką, planuję wrócić na stałe do Polski i pracować w dziedzinie przedsiębiorczości społecznej, w organizacjach społecznych lub też kontynuować karierę naukową.


W jaki sposób zachęciłybyście młodych ludzi z Polski do studiowania w Maastricht?

M.C. Jeżeli chcecie przeżyć niesamowity czas, zdobyć wielkie przyjaźnie i doświadczyć międzynarodowej atmosfery, to miejsce jest dla Was!

 D.P.  Studia w Maastricht wyróżniają się ze względu na prestiż i międzynarodowy charakter uniwersytetu, szeroką ofertę kursów w języku angielskim, indywidualne podejście do studenta, no i oczywiście urok miasta!


Dziękuję za rozmowę.

Foto: Nadia Hagen